kwi 05 2004

Coś nowego?


Komentarze: 1

Długo nie pisałam...A to tylko dlatego, że do cierpienia wewnętrznego, dochodzi mi teraz cierpienie na "brak czasu"... Cóż zdarza się. Ale te dni dały mi dużo do myślenia...Trochę mi się nastój poprawił.

Dwa tygodnie temu poznałam fajnego chłopaka...Starszy o 2 lata, sympatyczny, miły... w moim typie.. Tylko cały czas mnie prześladuje myśl, że nic z tego nie będzie. Cały czas mam przczucie, że pakuję się tylko w łzy...Nawet nie mam nadzieji, że coś z tego będzie, ale twardo brnę dalej...Widać  taką mam naturę. Wiem, że popełniam błąd, ale na to nie zważam (dosłownie jak małe dziecko). Wiem, to jest idiotyczne!! Ale nie mogę przestać.  

Nie wiem, jak mi się udało z nim zapoznać, bo przez ostatnie tygodnie chodziłam "jak struta". Codziennie miałam zły humor, wręcz chciałam kogoś pobić i chyba tylko cudem tego nie zrobiłam. Miotałam się na prawo i lewo, wypalałam papieros za papierosem.. (trochę dziwne, bo z reguły nie palę :) ALe mniejsza...Teraz jest lepiej...I trochę się dziwnie z tym czuję.. Nie wiem, co z sobą zrobić.. Ta wolność mnie przeraża, a jednak chcę by była, by została...by trwała...

ocena_blog : :
18 lutego 2015, 19:16
Dla czego od razu zakładasz porażkę? Przytoczę Ci teraz pewna sentencję, która jest moim drogowskazem przy podejmowaniu różnego rodzaju wyzwań. "Jeśli myślisz że dasz radę lub nie, to w obydwu tych przypadkach masz rację". Głowa do góry i do przodu.

Dodaj komentarz